Materiał marketingowy. Jesteśmy partnerem afiliacyjnym giełdy OKX — otrzymujemy prowizję od rejestracji z naszym kodem. Jak zarabiamy →

Upadek zondacrypto: kalendarium od ostrzeżenia FIU do cofnięcia licencji

29 czerwca 2026 r., na dwa dni przed końcem okresu przejściowego MiCA, estońska jednostka analityki finansowej (FIU) cofnęła licencję operatora giełdy zondacrypto. Dla platformy od lat mocno obecnej na polskim rynku to koniec pewnej drogi. I przypadek, na którym dobrze widać, po co czytać rejestry.

Częsty błąd w relacjach o tej sprawie: licencji nie cofnęła KNF. Zezwolenie nr FVT000209 wydała i cofnęła estońska FIU (Financial Intelligence Unit), bo operatorem giełdy była spółka zarejestrowana w Estonii. Polska marka i polscy klienci nie oznaczały polskiego nadzoru.

Kto właściwie prowadził zondacrypto

Operatorem serwisu była spółka BB Trade Estonia OÜ, działająca na podstawie estońskiej licencji o numerze FVT000209. To istotne: użytkownik logował się na stronie z polskim interfejsem, ale umowę zawierał z podmiotem estońskim, nadzorowanym przez tamtejszą FIU — nie przez KNF. Dla kontrastu: w lipcu 2023 r. firma przedstawiała się jako jedyna giełda w UE gotowa na MiCA (Crypto Valley Journal). Trzy lata później sekwencja zdarzeń wyglądała następująco.

Kalendarium

Ważne zastrzeżenie samej FIU — i powód, dla którego nie piszemy „środki są bezpieczne”. W komunikacie o cofnięciu licencji estoński nadzorca wprost zaznacza, że nie ma mandatu do nadzoru ostrożnościowego — nie ocenia przechowywania i ochrony aktywów klientów, ich faktycznego istnienia ani płynności. Innymi słowy: decyzja FIU mówi o licencji, a nie o tym, czy pieniądze klientów są na miejscu. W połączeniu ze śledztwem prokuratury i zgłoszeniami dotyczącymi problemów z wypłatami oznacza to, że nie należy zakładać, że wypłata z zondacrypto po prostu zadziała. Jeśli masz tam środki, traktuj sprawę jako pilną i rozważ kontakt z prawnikiem — to sytuacja innego rodzaju niż uporządkowane wygaszanie usług przez licencjonowaną giełdę.

Wątek polski: śledztwo prokuratury

Sprawa ma wyraźną odsłonę krajową, i to wcześniejszą niż decyzje estońskiego nadzorcy. 17 kwietnia 2026 r. Prokuratura Okręgowa w Katowicach wszczęła śledztwo dotyczące podejrzenia oszustwa na szkodę klientów giełdy oraz prania pieniędzy. Postępowanie ruszyło po zawiadomieniach osób, które nie mogły wypłacić swoich środków. Równolegle Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów informował 20 kwietnia o ponad 200 sygnałach od konsumentów w tej sprawie (money.pl).

Kolejność zdarzeń jest tu pouczająca: problemy z wypłatami i zawiadomienia do prokuratury wyprzedziły o miesiąc pierwsze publiczne ruchy nadzorcy (ostrzeżenie ws. TeamPL z 8 maja) i o dwa miesiące cofnięcie licencji.

Dlaczego nie podajemy kwoty strat. W mediach krążą różne liczby dotyczące skali sprawy — w źródłach, które sprawdziliśmy, pojawiają się wielkości rzędu setek milionów, ale podawane w różnych walutach i liczone w różny sposób, a my nie znaleźliśmy dla nich potwierdzenia w komunikacie urzędowym. Zgodnie z naszą metodą weryfikacji nie cytujemy konkretnej kwoty, dopóki nie poda jej źródło urzędowe. Śledztwo jest w toku i obowiązuje domniemanie niewinności.

Czytaj rejestry, nie marketing

Najważniejszy wniosek z tej historii nie dotyczy samej giełdy, tylko metody. Cała sekwencja — ostrzeżenie, częściowe zawieszenie, cofnięcie licencji — była widoczna w publicznych źródłach na długo, zanim temat trafił na nagłówki. Kto w maju sprawdził status operatora w rejestrze, wiedział o zakazie przyjmowania wpłat ponad miesiąc przed cofnięciem zezwolenia.

Stąd trzy nawyki, które opłacają się przy każdej platformie, niezależnie od tego, jak swojsko brzmi jej marka:

Jak dokładnie przejść przez rejestr ESMA i wyszukiwarki licencji CASP, pokazujemy krok po kroku w poradniku Jak sprawdzić licencję giełdy. Tło regulacyjne całej sprawy — czyli dlaczego brak białej księgi w ogóle mógł uruchomić taką lawinę — opisujemy w kalendarium MiCA.

Treść informacyjna — nie stanowi porady inwestycyjnej.